Copy LinkXFacebookShare

Bydło odczuwa ból ale rzadko go pokazuje

Krowy mleczne najczęściej cierpią ból w okresie okołoporodowym wskutek ran dróg rodnych, zapalenia macicy, ostrych przypadków mastitis, chorób racic czy układu oddechowego. Jednak nie manifestuje go tak jak inne zwierzęta.

Bydło w naturze jest zazwyczaj ofiarą innych zwierząt. Dlatego ewolucyjnie nauczyło się nie okazywać bólu i maskować jego objawy, ponieważ w przeciwnym razie byłoby łatwym celem dla drapieżników. Sprawni hodowcy mogą jednak zauważyć oznaki bólu u krów. Należą do nich obniżony apetyt, spadek wydajności, utrata wagi, zaburzenia postawy, wokalizacja, niepokój oraz wzrost tętna i oddechów.

– Główne choroby, które są związane z bólem to kulawizny, mastitis, zapalenie dróg rodnych oraz błon surowiczych i organów. Stąd poza leczeniem pierwotnej choroby ważne jest również leczenie wspomagające, które łagodzi objawy bólowe – tłumaczy lekarz weterynarii Lukas Hlubek z Czech.

Ból powoduje stres krów mlecznych a ten w dłuższym okresie wpływa na spadek odporności. Wzrasta bowiem poziom kortyzlolu, który osłabia odpowiedź immunologiczną organizmu. Spada również pobranie paszy co w okresie okołoporodowym prowadzi do pojawienia się ketozy.

– Lekarze weterynarii doskonale radzą sobie stosując terapię antybiotykową u krów. Jednak nadal nie potrafimy poradzić sobie w walce z bólem. Tymczasem to on jest cichym zabójcą zwierząt, które nie umierają z powodu infekcji ale głodu i wyczerpania organizmu, czyli głównych skutków występowania bólu – mówi Lukas Hlubek.

Książki warte polecenia: "Choroby bydła" | "Sygnały żywienia

 

Zobacz nas w Google News

mleko, skup mleka, skup mleka 2026, produkcja mleka, rynek mleka, mleczarstwo, GUS, Eurostat,
Hodowla

Skup mleka w 2026 r. Produkcja nadal rośnie

Duńska ferma, trzoda chlewna, DanBred, produkcja prosiąt, rozród loch, żywienie loch, warchlaki
Hodowla

Duńska ferma odsadza 42 prosięta od lochy rocznie. W jaki sposób?

Aktualności

Dyrektywa UE ws. emisji zagraża rolnikom. Co na to MRiRW?

Aktualności

540 mln euro pomocy nawozowej UE. Wojciechowski: „15 zł na ha”